SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015

ZRYTE RECENZJE VOL.14: Odcięte głowy trzymane w lodówce, czyli o filmie "Głosy" słów kilka.

Przyznam, że nie spodziewałem się, że ten dzień nastąpi tak szybko. Oto przychodzi mi zrecenzować Wam pierwszy w pełni patronowany przez blog Filmy, Które Ryją Banie Zbyt Mocno film "Głosy" (premiera już 27.02!), którego polskim dystrybutorem jest Rebel Rebel (mają na swoim koncie promocję zeszłorocznego "Gościa", "Łowcy trolli"  i kultowej "Morderczej opony"). Oni zaufali mi, ja zaufałem im i tym samym na plakacie pojawiło się logo jakże lubianej przez Was strony. Pierwsze sygnały na temat tego dzieła napawały mnie ciekawością ale i nieufnością - Ryan Reynolds nie jawił mi się nigdy jako wielce wszechstronny aktor, Gemma Arterton i Anna Kendrick wciąż wrabiają sobie pozycję w światku filmowym i pojawiają się nie zawsze w produkcjach wysokich lotów, najbardziej przemówiła do mnie postać reżyserki Marjane Satrapi, która dała światu znakomite "Persepolis" i "Kurczaka ze śliwkami". Jak się okazało po seansie Rebel Rebel idealnie trafiło w mój gust, a film przy odpowiednim nastawieniu nie dość, że może zryć banię to jeszcze zmusić do solidnej refleksji. Jakiej? Cóż, pozostaje Wam się wgryźć w dalszą część tekstu. 

Bardzo lubię Jerry'ego. Mam z nim tylko jeden problem - jest mordercą i schizofrenikiem.

sobota, 14 lutego 2015

ZRYTE RECENZJE VOL 12: Pięćdziesiąt powodów, dla których nie ma sensu oglądać "Pięćdziesięciu twarzy Greya".

OKEJ moi drodzy. Wygraliście. Pomad 150 osób na fanpage chciało przeczytać recenzję "najbardziej oczekiwanej premiery tego roku" czy jakoś tak. Z tytułu recenzji możecie wywnioskować, że mi się nie podobało. Z tytułu tej recenzji możecie wywnioskować, że podam Wam 50 powodów by tego "dzieła" nie oglądać. By nie marnować swoich  dwóch cennych  godzin życia (i czterech minut! W tym czasie można całkiem sporo zrobić) na oglądanie ekranizacji opowieści tak niskiego sortu, że powinna leżeć gdzieś między harlekinami, a książką telefoniczną. W postrzeganiu tego "fenomenu" pomaga geneza jego powstania: "Grey" jest przerobionym fanfikiem "Zmierzchu" (dla niewtajemniczonych: opowieść bazująca na danej historii napisana przez fanatyka serii często erotyczna, w tym przypadku za punkt wyjścia posłużyły figle Edka i Belli), która to powieść jest przetoporna i właściwie opowiada o niczym. Tymczasem stoicie przed możliwością zobaczenia bardzo złego filmu na podstawie bardzo złej książki, w której to bohaterowie mizdrzą się do siebie mając miny srających w puszczy kotów. Naprawdę chcecie oglądać produkcję, w której bohaterowie są tak płascy i stereotypowi, że powinni unosić się od podmuchu najsłabszego wiaterku? Naprawdę chcecie obejrzeć filmiszcze, do którego nie przyznaje się środowisko BDSM-owskie, uważając za kłamliwe i płytkie, w najlepszym wypadku nieplanowanie śmieszne? Pozwólcie, że podzielę się z Wami 50 powodami do odpuszczenia sobie seansu. Pozwólcie, że będę się trzymać bezczelnej wersji, że ten tekst jest recenzją, tak jak utrzymuje się, że "Pisiąt tfarzy" jest literaturą, a jego adaptacja melodramatem. Zapraszam do czytania!


"Stwierdziłem, że to co się między nami dzieje nie ma sensu. Za chwilę po prostu wyjebię Cię przez okno"

sobota, 24 stycznia 2015

ZRYTE RECENZJE VOL.11: Popularność to tylko marna kuzynka prestiżu, czyli o filmie "Birdman" słów kilka.

Alejandro González Iñárritu przyzwyczaił nas do nieco innej narracji swoich filmów i ciężkiej, dusznej tematyki pielęgnowanej w "Amores Perros", "21 gramach" czy "Babel". Wszystkie te filmy były cegiełkami budującymi karierę tego meksykańskiego twórcy, w sierpniu zeszłego roku zdolniacha dołożył kolejną uderzając z zupełnie innej,  nieco bardziej komediowej flanki. Nie jest to jednak film, na którym można się brechtać non stop, Keaton nie gra postaci w jakikolwiek sposób podobnej do Żukosoczka czy Batmana, a cały humor wynika z sytuacji piętrzących się między bohaterami i stopnia ich zażyłości. No i od aktywności Birdmana, tkwiącego w głowie Riggana Thomsona, agresywnego alter ego bohatera odzianego w kostium jego roli życia. Trailer może zwodzić i sugerować film o czymś zupełnie innym niż jest, i bardzo dobrze, jeśli część widzów da się nabrać to pójdzie na najlepszą, moim zdaniem rzecz jasna, ucztę ostatnich miesięcy. Dlaczego? Odpowiedź macie poniżej. 

"Birdman" udowadnia starą życiową prawdę, że sukces jest ulotny, popularność z dnia na dzień może przeminąć, a odbudowywanie nadszarpniętej reputacji może stać się niezdrową obsesją.

czwartek, 22 stycznia 2015

ZRYTE RECENZJE VOL.10: Konstrukcja mikrokosmosu, czyli o filmie "Wyspa kukurydzy" słów kilka.

Przeciętny zjadacz chleba raczej nie przepada za tego typu kinem. Traktując filmy jako źródło rozrywki może uznać "Wyspę kukurydzy" za zwyczajnie nudną i o niczym. W gruzińskim kandydacie do Oscara (jak już wiadomo nie zdobył nominacji w oczekiwanej kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego) dzieje się bowiem niewiele, słychać zresztą też nie za dużo, bohaterowie bowiem prawie zupełnie ze sobą nie rozmawiają. Nie jest to dzieło dla każdego, ale uważny, wprawiony kinoman, szczególnie zakochany w kinie niezależnym znajdzie w nim całkiem sporo dla siebie. Także jeśli liczycie na górnolotne dialogi, wartką akcję, seks wielką przemoc i grubsze filozoficzne rozkminy to sobie darujcie. Jeśli natomiast lubicie dzieła oferujące piękne widoki, techniczne dopracowanie i przede wszystkim metafory odnoszące się do życia każdego bez wyjątku człowieka to śmiało kontynuujcie czytanie tego tekstu. 

Film oferuje naprawdę piękne zdjęcia i bardzo dobry montaż. Sama historia jest tu pretekstem do wyłapywania prostych acz skutecznych metafor na temat naszego życia.

środa, 21 stycznia 2015

ZRYTE RECENZJE VOL.9: Beztalencia grają w zespołach rockowych, czyli o filmie "Whiplash" słów kilka.

Nad fenomenem tego dzieła będą się ludziska głowić jeszcze długie, długie miesiące. Oto bowiem rozgłos nielichy, bo aż pięcioma nominacjami do Oscara uzyskała historia dziejąca się w świecie właściwie dwóch ludzi. Utalentowanego perkusisty Andrewa (Miles Teller) i jego niezrównoważonego nauczyciela Fletchera (J. K. Simmons). Między uczniem a mistrzem sypią się przez cały seans iskry, uderzają wzajemnie w swoje najczulsze punkty, prowokują się i drą ze sobą przysłowiowe koty. A świadkiem tego pojedynku jest widz, który w zależności od przyjętej perspektywy odnajdzie w tym dziele pożywkę dla ciała i duszy lub zupełnie nie pojmie fenomenu produkcji. Pozwólcie, że bliżej przyjrzę się małemu wielkiemu filmowi, który narozrabiał i namącił w głowach niejednemu kinomaniakowi. 

Niby nie jest to thriller, a iskry się sypią, krew bryzga, pot cieknie a łza poleci.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

ZRYTE RECENZJE VOL.8: Wirtualna zabawa w kotka i myszkę, czyli o filmie "Who Am I" słów kilka.

Zacznę od tego, że nie zamierzam się zastanawiać nad wiarygodnością przedstawionych w filmie sytuacji. Nie znam się na hakerstwie, nie będę poddawać autentyczności sposobów jakie stosowali bohaterowie "Who Am I" do włamywania się do sieci i odwalania tych wszystkich zabawnych akcji. Od tego są specjaliści, którzy znają się na tym lepiej i za pewne w zależności od ich punktu widzenia będą obniżać lub podwyższać ocenę dzieła producentów "Życia na podsłuchu". Opowiem Wam za to jak się bawiłem obserwując nawiązania do klasycznych już filmów i  podpowiem czy cała historia ma ręce i nogi i czy warto się udać do kina. W końcu o "Whiplashu", "Birdmanie" czy "Grze tajemnic" wszyscy już wiedzą bo to wielkie produkcje, a o "Who Am I" mało kto jeszcze słyszał, mimo, że polska premiera była 9 stycznia. Biorąc pod uwagę, że to film, który z miejsca trafił do kin studyjnych tym bardziej warto bym o nim napisał, także zapraszam do czytania! 

Benjamin jest symbolem człowieka - ducha, tak w realu jak i w sieci. Film "podpowiada" nam odwieczną prawdę, że w sieci nikt nie jest anonimowy, w pełni bezpieczny i co najbardziej przerażające przez nikogo niepożądanego nieobserwowany.

sobota, 15 listopada 2014

Zaufanie na ostrzu noża, czyli o szóstym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Trochę się ostatnio pogmatwało w fabule "Freak Show", co nie umknęło mojej uwadze. Bliźniaczki zostały przeniesione do posiadłości pokręconej mamuśki Dandy'ego, w obozie dziwolągów podejrzenia pozbycia się ich padło na Elzę, a między fałszywą wróżką a pragnącym oglądać naszych ulubieńców w formalinie wąsaczem narasta moralny konflikt. Niby nie był to przełomowy odcinek, ale pokazał jak szybko nasi bohaterowie się zmieniają i jakie rozterki tkwią w ich głowach. 

Test zaufania nie skończył się dla Paula zbyt dobrze. 

środa, 12 listopada 2014

ZRYTE RECENZJE VOL.7: Przeszczepy i papierosy, czyli o filmie "Bogowie" słów kilka.

Filmowa biografia doktora Zbigniewa Religi była jednym z bardziej oczekiwanych polskich tegorocznych produkcji i nie zawiodła oczekiwań. Dużo już o tym dziele napisano, ale skoro było mi dane niedawno film zobaczyć to pozwolę sobie dorzucić swoje trzy grosze. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, bo historię tego pana znałem bardzo pobieżnie, więc po seansie poczułem się nasycony wiedzą na temat tego człowieka po same brzegi. Postać została sportretowana w sposób wybitny przez Tomasza Kota, który w ostatnich latach kojarzył się raczej z kiepskimi, wymuszonymi produkcjami. Galeria postaci drugiego i trzeciego planu świetnie ubarwiła ten obraz Polski lat 80, w którym wszyscy niemal lekarze nałogowo palili, a klinika ekscentrycznego doktora była położona w osnutym trującymi oparami z fabrycznych kominów Zabrzu. 

Tytuł filmu mógłby brzmieć "Twardziel", albo "Niezłomny", taki był bowiem ekranowy Religa.

wtorek, 11 listopada 2014

W poszukiwaniu sensu i celu , czyli o piątym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

"The Walking Dead" bardzo się zmieniło od czasu pierwszego sezonu. Serial z survival horroru szybko przerodził się w dramat psychologiczny, w którym wybory bohaterów odzwierciedlają ich charaktery, sprawiają, że albo ich lubimy i utożsamiamy, albo pragniemy ich szybkiego zgonu w objęciach hordy nieumarłych. W odcinku zatytułowanym "Self Help" akcja skupia się na misji i przeszłości Abrahama. Twórcy serwują nam kilka flashbacków, w których dowiadujemy się co stało się z bliskimi rudzielca i jak poznał Eugene'a. Dla tych, którzy nie czytali komiksu zaskoczeniem powinien być finał odcinka, w którym dowiadujemy, że "misja Waszyngton" jest pozbawiona sensu. Pozwólcie jednak, że zacznę od początku. 

Smutno mi się zrobiło po zobaczeniu historii Abrahma, oj smutno. 

poniedziałek, 10 listopada 2014

ZRYTE RECENZJE VOL.6: Jak trudno jest być Polakiem, czyli o filmie "Obywatel" słów kilka.

Zauważyłem, że film ten nie cieszy się zbytnim uznaniem wśród widowni i krytyków. Mówią, że Stuhr się zestarzał, że klepki mu powypadały i, że poglądy, które przemycił do "Obywatela" są wybitnie antypolskie. Mówią, mówią, mówią, niech mówią, ja swoje widziałem. A widziałem film dobry, po prostu dobry, nie powalający na kolana humorem, nie pozostawiający w głowie widza wiekopomnych dialogów, ale sprytnie posklejany ze stereotypów na temat Polaków, celujący ostrzem satyry zarówno w nasze przywary jak i tych, którzy je nam wytykają. Przed Wami krótka relacja z życia Jana Bratka, faceta tak pechowego, że aż zęby bolą. 

Oj, nie jesteśmy gotowi na filmy przedstawiające nasz kraj w aż tak krzywym zwierciadle. 

niedziela, 9 listopada 2014

ZRYTE RECENZJE VOL.5: Kosmiczno-fizyczno-uczuciowy mindfuck, czyli o filmie "Interstellar" słów kilka.

Christopher Nolan lubi przesadę, przepych i patos, tym razem trzy razy "p" zastosował bez umiaru serwując niemal trzygodzinną podróż przez Symbole, Zjawiska, Uczucia, Wymiary, Grawitację i Czas, przede wszystkim Czas. Zaznaczę od razu, że po obejrzeniu tego filmu widzowie podzielą się na kilka obozów, w pierwszym będą znajdować się będą Ci, którzy zarzucą nowemu dziełu twórcy trylogii Batmana płytkość, przewidywalność i manieryczność, w drugim zachwyceni formą i efektami specjalnymi nie do końca przekonani co do treści filmu, ale nie krytykujący go jakoś zawzięcie, w trzecim zaś Ci, którzy łykną całość bez popity i uznają "Interstellar" za jeden z najlepszych filmów w tym roku. Jako, że nalezę do osób świadomie dających się wciągnąć w filmowe banały, lubiącą zwykła, trafiającą do szarego odbiorcy symbolikę, wydaję się najbardziej pasować do grupy trzeciej, choć pewne wady rzecz jasna zauważyłem. Jednego jestem pewien na 100 procent - warto się udać do kina by wyrobić sobie własne zdanie i zobaczyć ogrom pracy włożony w produkcję. Pod względem wykonawczym to prawdziwy sztos. 

"Interstellar" to wizualny sztos. Dla jednych piękne widoki będą jedynie maskowaniem "banalnej" fabuły, dla innych uzupełnieniem manifestem nolanowskiej wyobraźni i geniuszu. 

sobota, 8 listopada 2014

Geje, prawdziwe kobiety i niepełni mężczyźni, czyli o piątym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Jak zapewne pamiętacie homoseksualizm w drugim sezonie AHS czyli "Asylum" próbowano leczyć siłą. We Freak Show "odmieńcy seksualni" są na celowniku jeszcze bardziej niż dziwolągi, co raczej dziwić nie powinno. Tolerancja dla jakiejkolwiek inności faktycznie nie istnieje co znakomicie pokazał ostatni epizod. Do tego sieć intryg zaczyna się zagęszczać, a fikcyjne wizje mieszają się z rzeczywistością. Mam tu na myśli wizje chcącego ukatrupić wszystkie dziwolągi wąsacza, które skutecznie zaburzają odbiór odcinka. Bo na ile to co widzimy na ekranie jest jego wizją a na ile przyszłością? Na to póki co nie dostajemy odpowiedzi. 

Jimmy to jedna z moich ulubionych postaci. Porusza mnie jak bardzo cierpi z powodu śmierci Meepa.

wtorek, 4 listopada 2014

Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie, czyli o czwartym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Większość widzów od dłuższego czasu zastanawiała się gdzie podziała się Beth Greene. Pojawiały się drastyczne teorie, w których została spałaszowana przez kanibali mieszkających w Terminus, ewentualnie powoli rozczłonkowywana niczym Bob w ostatnim odcinku. Twórcy przewidzieli jednak dla bohaterki zupełnie inny scenariusz, który tym samym sprawił, że urocza blondyneczka stała się postacią centralną odcinka "Slabtown" (rzekłbym nawet, że Slaptown biorąc pod uwagę jak jest tam traktowana). Beth obudziła się w szpitalu, w którym jest jeden lekarz na krzyż i banda sfiksowanych policjantów z dość niemiłą babą dowodzącą grupą. Rzeczywistość ukazana w świecie TWD ponownie pokazuje nam jak bardzo apokalipsa odczłowiecza jednostkę, jak mocno wysusza z emocji i uczuć. Choć na szczęście nie do końca udaje się popsuć wszystkich. 

Czekałem na jej powrót. Twórcy nie zawiedli oczekiwań związanych z jej postacią.

sobota, 1 listopada 2014

Opowiedz mi swoją historię, czyli o czwartym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Druga część epizodu "Edward Mordrake" sprawiła, że dość długo zbierałem szczękę z podłogi. Na szczęście jestem już gotowy by przedstawić Wam kilka refleksji na temat tego co ostatnio widziałem na ekranie mojego telewizjera na kanale FOX Polska. Był to bardzo ważny odcinek, po którym rozgorzały gorące dyskusje na temat uśmiercenia najbardziej intrygującego bohatera serii jakim niewątpliwie jest Twisty. Cztery odcinki i tyle? Powariowali? Biorąc pod uwagę kryteria Edwarda, który początkowo miał zabrać Elzę wydaje się oczywiste, że to rozchwiany psychicznie klaun powinien dołączyć do jego trupy. Z drugiej strony czy to nie zbytnie pójście na łatwiznę i nagłe urwanie jego wątku? Biorąc pod uwagę kto przejął po nim maskę i zachowanie nie wydaje mi się, że twórcy jednak doskonale wiedzą co robią. 

Edward Mordrake bez problemu potrafi wycisnąć z naszych bohaterów najgorsze wspomnienia i zmusić ich do wyznania grzechów. Poznajemy historię Elzy, która parała się zadowalaniem erotycznych zboczeń niemieckich oficerów. Była dominantą i w pewnym sensie gwiazdą paskudnego burdelu. Jak wiadomo do takich miejsc lubią zaglądać co bardziej zwichnięte jednostki, ofiarą zwyrodnialców padła też w końcu i nasza bohaterka, którą schlano, przywiązano do łóżka wkręcono, że weźmie udział w niezłym filmie, który prawdopodobnie miał być niezłym snuffem. Pani Mars kolokwialnie mówiąc urżnięto nogi piłą mechaniczną (co tym twórcom siedzi w głowie, ja pierdolę). W całej swojej żałosności Elza dalej zachowywała się wyniośle i wcale nie była wdzięczna za uratowanie życia. Mordrake'owi nie spodobała się jej postawa i już prawie, prawie zabrał ją ze sobą. Prawie, gdyż jak wiemy usłyszał muzykę dochodzącą z obozu Twisty'ego i Dandy'ego. 

No to już wiemy kto jest największym freakiem tego sezonu. 

wtorek, 28 października 2014

Halloweenowe odliczanie #03 - Kiedy człowiek zmienia się w bestię, czyli o trzecim odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Nowy odcinek The Walking Dead jak zwykle mnie nie rozczarował, wręcz przeciwnie, zaskoczył intensywnością i otworzeniem kolejnych fabularnych furtek. Dobitnie udowodnił też, że mamy do czynienia z zupełnie inną grupą bohaterów niż kiedyś. Przemienionych na tyle by bezwzględnie walczyć o życie nie tylko z martwymi, ale i żywymi. Rick okazał się po raz kolejny osobą słowną i świadomą swojej siły. Gabriel wyznał grzechy, a Gareth okazał się po prostu zniszczonym przeszłością, skrzywionym człowiekiem. 

Rick już poprzednim sezonie zerwał się ze smyczy. Jest teraz zimną bestią, a jednak nie sposób mu  nie kibicować. Podobnie jak Dexter pozbywa się szumowin tego świata. 

sobota, 25 października 2014

Człowiek o dwóch twarzach przybywa w Halloween, czyli o trzecim odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Twórcy AHS wiedzą jak podgrzać halloweenową atmosferę. Co prawda premiera ani pierwszej ani drugiej części epizodu zatytułowanego "Edward Mordrake" nie wypada dokładnie w święto dyni, ale klimatem idealnie wpasowuje się w groteskowy nastrój grozy charakteryzujący ten dzień. Poznajemy więc legendę Edwarda, który zmagał się z drugą twarzą niczym profesor Quirrel w "Kamieniu Filozoficznym", który wedle słów kobiety z brodą "zabiera" ze sobą jednego dziwoląga jeśli w halloweenowy wieczór odbywa się Freak Show lub choćby próba do niego. Zakładam, że oglądaliście najnowszy odcinek, więc wiecie, że Elza nie mogła powstrzymać się przed zaśpiewaniem piosenki Lany Del Rey i tym samym sprowadzenia nieszczęścia na wesołą gromadkę odmieńców. 

W roli Edwarda hipnotyzujący Wes Bentley znany z "American Beauty" czy "Igrzysk Śmierci".

piątek, 24 października 2014

ZRYTE RECENZJE VOL.4: Nigdy nie otwieraj nieznajomym, czyli o filmie "Gość" słów kilka (2014, reż. Adam Wingard)

Jak często oglądacie filmy tak złe, że aż dobre? Wiecie, takie co to nie mają nie wiadomo jak złej fabuły, ale wykonanie daje wiele do życzenia, aktorzy momentami perfidnie udają, że grają, a film jako całość nie ma zbyt dużej wartości lecz bawi w zaskakująco przyjemny sposób? Taki jest właśnie wchodzący do kin "Gość", który trąci po części tanim kinem sensacyjnym, niezbyt ambitnym thrillerem i w tym przypadku nawet nieco grindhousem. A jednak jest w tej halloweenowej propozycji coś wciągającego i ujmującego. Film nie dość, że wchodzi do kin 31.10 to jeszcze na ekranie zobaczycie zawzięte wydrążanie dyni, i finałową sekwencję dziejącą się przed dyskoteką z okazji wiadomego "święta". 

David nie jest Davidem, nie jest też do końca człowiekiem. Jest za to intrygującym, dziwnym typem.

wtorek, 21 października 2014

Wiara w czasie zombie apokalipsy, czyli o drugim odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Po ostatnim wybuchowym odcinku TWD zawrzało w sieci, posypały się komentarze, że to najlepszy opening ever więc przed twórcami było trudne zadanie by zadowolić nabuzowanych adrenaliną widzów. Epizod drugi piątego sezonu pod tytułem "Strangers" wprowadził nową, niepokojącą postać, która ma wiele na sumieniu. Do tej pory Bóg i wiara w świecie żywych trupów były praktycznie na marginesie. Tymczasem naszym ulubieńcom przyszło się zabunkrować w kościele i w pewnym sensie skonfrontować z grzechami z przeszłości. 

Czy w świecie, w którym Twój najlepszy przyjaciel nagle chce Ci odgryźć twarz jest jeszcze miejsce na wiarę w Boga i duszę? Terminus nie okazał się być sanktuarium, raczej przedsionkiem piekła opanowanym przez oszalałych, naznaczonych cierpieniem kanibali. Kościół ojca Gabriela jest niczym nie naruszona mała przestrzeń wycięta z otaczającej apokalipsy. Duchowny twierdzi, że nigdy nikogo nie zabił, ani żywego, ani martwego co od razu wzbudza podejrzenia Ricka. Gabriel twierdzi, że wymodlił sobie ratunek, zdaje się być owcą wśród wilków jakimi stali się Grimes i spółka. Problem w tym, że duchowny wcale nie jest taki święty na jakiego wygląda i czuć, że w przeszłości naraził bliskich na spotkanie z hordą nieumarłych. Być może jest też powiązany z porywaczami Beth, na samochodzie, który mija Daryla widać krzyż. Przypadek? Nie sądzę.

Ciapowaty ojciec Gabriel skrywa mroczną tajemnicę, czuje się winny tego co zrobił, ale nie jestem pewny czy nie działał z premedytacją. 

sobota, 18 października 2014

I've been a bad, bad girl czyli o drugim odcinku "American Horror Story: Freak Show" słów kilka.

Mam nadzieję, że już się wciągnęliście w najnowszy sezon AHS i pamiętacie o co się rozchodziło w pierwszym odcinku. Tym razem atmosfera się zagęszcza, twórcy wprowadzili kilku komplikujących fabułę bohaterów, a także udowodnili, że dziwadła nie są wcale tak straszne jak się je maluje. O wiele gorsi są od nich ludzie...

Nowi bohaterowie zwiastują nowe kłopoty. Postać grana przez Angelę Bassett jest wielce intrygująca.

czwartek, 16 października 2014

ZRYTE RECENZJE VOL.3: W poszukiwaniu rozgrzeszenia, czyli o filmie "Służby specjalne" słów kilka (2014, reż. Patryk Vega)

Tak właściwie to od czasu "Pitbulla" Patryk Vega nie stworzył niczego godnego uwagi, no chyba, że negatywnej czego dowodem były paskudztwa pokroju "Ciacha" czy "Last Minute". Z rezerwą podchodziłem więc do "Służb specjalnych", których trailer sugerował solidne kino akcji ubrane w political fiction. Nie do końca otrzymałem to na co się nastawiałem, ale to akurat dobrze bo w tej masie skrótów, slangowego słownictwa i spiskowych teorii na powierzchnię wypłynął całkiem solidny dramat bohaterów. 

Postać Białko grana przez Olgę Bołądź to twarda babka, niestety nie do końca umiejąca stworzyć relację damsko-męską.