Nad fenomenem tego dzieła będą się ludziska głowić jeszcze długie, długie miesiące. Oto bowiem rozgłos nielichy, bo aż pięcioma nominacjami do Oscara uzyskała historia dziejąca się w świecie właściwie dwóch ludzi. Utalentowanego perkusisty Andrewa (Miles Teller) i jego niezrównoważonego nauczyciela Fletchera (J. K. Simmons). Między uczniem a mistrzem sypią się przez cały seans iskry, uderzają wzajemnie w swoje najczulsze punkty, prowokują się i drą ze sobą przysłowiowe koty. A świadkiem tego pojedynku jest widz, który w zależności od przyjętej perspektywy odnajdzie w tym dziele pożywkę dla ciała i duszy lub zupełnie nie pojmie fenomenu produkcji. Pozwólcie, że bliżej przyjrzę się małemu wielkiemu filmowi, który narozrabiał i namącił w głowach niejednemu kinomaniakowi.
Niby nie jest to thriller, a iskry się sypią, krew bryzga, pot cieknie a łza poleci.
