SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lutego 2015

Być albo nie być żywym trupem, czyli o dziesiątym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Z tymi "nudniejszymi" odcinkami TWD to jest tak, że jeśli nasi bohaterowie nie naparzają się z zombiakami to przechodzą kryzysy emocjonalne, a odcinki często mają formułę metaforyczną, filozoficzną i refleksyjną, krótko mówiąc w takich epizodach uwydatnia się główna idea "Żywych trupów", zgodnie z którą jest to odcinkowiec głownie dramatyczny. Nieumarli owszem są istotnym elementem fabuły, ale to przecież historia o żywych a nie martwych co epizod "Them" dobitnie nam pokazał. Był płacz, było zgrzytanie zębami, była pozytywka i była... nowa postać. 

Bezsilność, słabość, niemal całkowite poddanie się i zniechęcenie do życia. Nasi bohaterowie stanęli w obliczu martwego punktu i śmierci z głodu i pragnienia. 

sobota, 14 lutego 2015

ZRYTE RECENZJE VOL 12: Pięćdziesiąt powodów, dla których nie ma sensu oglądać "Pięćdziesięciu twarzy Greya".

OKEJ moi drodzy. Wygraliście. Pomad 150 osób na fanpage chciało przeczytać recenzję "najbardziej oczekiwanej premiery tego roku" czy jakoś tak. Z tytułu recenzji możecie wywnioskować, że mi się nie podobało. Z tytułu tej recenzji możecie wywnioskować, że podam Wam 50 powodów by tego "dzieła" nie oglądać. By nie marnować swoich  dwóch cennych  godzin życia (i czterech minut! W tym czasie można całkiem sporo zrobić) na oglądanie ekranizacji opowieści tak niskiego sortu, że powinna leżeć gdzieś między harlekinami, a książką telefoniczną. W postrzeganiu tego "fenomenu" pomaga geneza jego powstania: "Grey" jest przerobionym fanfikiem "Zmierzchu" (dla niewtajemniczonych: opowieść bazująca na danej historii napisana przez fanatyka serii często erotyczna, w tym przypadku za punkt wyjścia posłużyły figle Edka i Belli), która to powieść jest przetoporna i właściwie opowiada o niczym. Tymczasem stoicie przed możliwością zobaczenia bardzo złego filmu na podstawie bardzo złej książki, w której to bohaterowie mizdrzą się do siebie mając miny srających w puszczy kotów. Naprawdę chcecie oglądać produkcję, w której bohaterowie są tak płascy i stereotypowi, że powinni unosić się od podmuchu najsłabszego wiaterku? Naprawdę chcecie obejrzeć filmiszcze, do którego nie przyznaje się środowisko BDSM-owskie, uważając za kłamliwe i płytkie, w najlepszym wypadku nieplanowanie śmieszne? Pozwólcie, że podzielę się z Wami 50 powodami do odpuszczenia sobie seansu. Pozwólcie, że będę się trzymać bezczelnej wersji, że ten tekst jest recenzją, tak jak utrzymuje się, że "Pisiąt tfarzy" jest literaturą, a jego adaptacja melodramatem. Zapraszam do czytania!


"Stwierdziłem, że to co się między nami dzieje nie ma sensu. Za chwilę po prostu wyjebię Cię przez okno"

piątek, 13 lutego 2015

Jak złamać serce widza w mniej niż 45 minut, czyli o dziewiątym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

W końcu nadszedł ten wspaniały dzień, w którym mogę powrócić do dzielenia się w Wami odczuciami po obejrzeniu kolejnego odcinka piątego sezonu "The Walking Dead". A było to mocno dramatyczne otwarcie, takich epizodów często w tym serialu nie doświadczamy. Bohaterowie próbują się pozbierać po niespodziewanym "odstrzale" Beth, każdy czuje się winny, a najbardziej Noah, który miał być kartą przetargową podczas spotkania w szpitalu. Odcinek jednak nie skupia się pokazaniu targających grupą Ricka emocji, a widziany na początku odcinka pogrzeb okazuje się dotyczyć innej osoby niż wszyscy myśleli. Jeśli więc nie oglądaliście odcinka dziewiątego to nie czytajcie dalej bo wpis jest jednym wielkim spojlerem, nie sposób byłoby mi omówić targające mną uczucia nie poruszając przy tym losów postaci, którą pożegnaliśmy tym razem. 

Wyszukanie wszystkich smaczków i easter eggów w TWD mogłoby mi zająć dużo czasu. Dead End zdaje się tu wisieć nie przypadkowo. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Każdemu to na co zasłużył, czyli o trzynastym, finałowym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Niektórzy bardzo narzekali na ten sezon. Że nudny, że mało straszny, że się twórcy powtarzają i formuła wypalona do cna. Mnie znacznie bardziej uwierał sezon trzeci. Co chwilę ktoś zmartwychwstawał, mścił się na kimś, podkładał mu świnię i tak dalej. Błędne, choć całkiem sympatyczne koło się z tego zrobiło. "Freak Show" dział się natomiast w czasach poprzedzających "Asylum" i w kilku miejscach z nim korespondował. A jeśli ktoś nie przepadał za deformacjami, psychopatycznymi mordercami i brzuchomówcami to mógł uznać ten sezon na momentami nawiedzony i przerażający. Finał opowieści o cyrku dziwów Elzy Mars na moje oko otrzymał sensowne zakończenie z domkniętymi prawie wszystkimi najważniejszymi wątkami (nie wiadomo cóż stało się z Chesterem i Stanleyem, widocznie twórcy uznali to za sprawę drugorzędną). Pozostali bohaterowie otrzymali właściwie taki los na jaki zasłużyli, choć w kontekście pierwszych scen może to brzmieć kontrowersyjnie. Zresztą przeczytajcie sami i skonfrontujcie się z moim punktem widzenia. 

Kibicowałem by przeżyły do samego końca. Uffff, udało się.

sobota, 17 stycznia 2015

Tu nie będzie happy endu, czyli o dwunastym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Twórcy zaserwowali nam wyjątkowo syty, wręcz przekarmiający treścią widza przedostatni odcinek. Biorąc pod uwagę co się wydarzyło i w jakim tempie mogę zawyrokować, że przynajmniej kilka poprzednich epizodów było rozlazłymi zapychaczami, które w nieznacznym stopniu przesuwały fabułę do przodu. Początek odcinka dość mocno nawiązywał do kultowych "Dziwolągów" z 1932 roku, został zresztą w otwierającej scenie wspomniany. W naszych milusińskich wstąpiły mordercze instynkty i nawet sama Elza musiała ratować się ucieczką. Śmiało mogę stwierdzić, że to najlepszy epizod od czasu "Edward Mordrake part 2", i wysnuć teorię, że kreatorzy zapięli sobie finał na ostatni guzik. 

Moi mili państwo, zbliżamy się nieuchronnie do końca.

niedziela, 11 stycznia 2015

Od dziecka bałem się lalek, czyli o jedenastym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Jeśli czytaliście jeden z moich halloweenowych wpisów to zapewne wiecie, że nie przepadam, za lalami. Kiedyś bałem się, że mi takie stworzenie trzymane na dnie szafy ożyje i będzie chciało niczym Chucky wymordować rodzinę. Twórcy AHS: Freak Show zdają sobie sprawę, że lalki budzą podświadomie grozę i wprowadzili do fabuły pod jej koniec już w sumie bohatera brzuchomówce, który może mocno narozrabiać w finale. Muszę przyznać, że był to jeden z najciekawszych, bardzo dynamicznych odcinków w sezonie. Nieco chaotyczny i skrótowy, ale ze świetnymi motywami o których słów kilka poniżej. 

Wprowadzenie świetnej nowej postaci pod koniec sezonu to dobry ruch ze strony twórców. Szczególnie jeśli na ekranie straszy nas Barney Stinson. 

niedziela, 21 grudnia 2014

Smutne życie Pepper w dwóch światach, czyli o dziesiątym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Swego czasu fanów AHS zelektryzowała wiadomość o tym, że wszystkie sezony są ze sobą bezpośrednio połączone nie tylko obsadą ale i przenikającymi się wątkami fabularnymi. Twórcy postarali się nam zrekompensować brak ukochanej Lily Rabe w obsadzie głównej łącząc świat znany z  Alylum z Freak Show. Pretekstem było opowiedzenie (w całości?) historii Pepper, która od początku była łącznikiem cyrku dziwów ze szpitalem psychiatrycznym Briarcliff. Także po raz pierwszy w tym sezonie otrzymaliśmy odcinek w dużej mierze wyrwany z kontekstu, skupiający się na przeszłości i przyszłości jednej postaci. Mogę więc wysnuć tezę, że dla jednych będzie to jeden z najsłabszych epizodów sezonu, dla drugich jeden z najlepszych. 

Czekaliśmy na jej powrót. Mnie usatysfakcjonował. 

niedziela, 14 grudnia 2014

Duch jako metafora wyrzutów sumienia, czyli o dziewiątym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Co do tego, że Ethel Darling jest martwa możemy być pewni. Twórcy jednak nie zamierzają uśmiercać potencjału postaci granej przez genialną Kathy Bates i postanowili przywrócić ją w tym odcinku w formie "ducha" (to duch bardzo umowny, który powstał w głowie Della i Jimmy'egeo, ale pozwolę sobie tak nazywać wizualizację bohaterki). Odcinek należał do dość ciekawych, głównie właśnie z powodów błąkających się po głowach dziwolągów wyrzutów sumienia za swoje czyny. 

Tak się powinno otwierać odcinki! YEEEEEAH! 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Nic tak nie ożywia fabuły jak świeże trupy, czyli o ósmym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Nie spodziewałem się, że zamordowanie Najmniejszej Kobiety Świata pociągnie za sobą serię kolejnych zbrodni w świecie dziwolągów. Tymczasem w przeciągu ostatniego epizodu przekręciła się dwójka postaci wydająca się istotnymi dla fabuły. Po raz kolejny twórcy zaserwowali nam powód do nienawidzenia Elzy i kochania postrzelonego Dandy'ego. Muszę przyznać, że tym razem otrzymałem należytą dawkę rozrywki i zastanawiam się jak to się wszystko dalej potoczy. Także zapraszam do czytania! 


Kochani scenarzyści, nie zabijcie nam tego młodzieńca zbyt szybko. 

wtorek, 2 grudnia 2014

Opowieść o siostrach, które już nie porozmawiają, czyli o ósmym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Jeśli spodziewaliście się półfinału na miarę więziennego w trzecim sezonie to mogliście się rozczarować. Zresztą największa rozpierducha nastąpiła na początku tego sezonu, kiedy to nasi bohaterowie spieprzali przed kanibalami. Minęło kilka odcinków i akcja rozłożyła się na dwie nowe lokacje: kościół, który w tym epizodzie przejęły zombiaki i szpital, w którym rozegrał się ostateczny los Beth Greene. Zobaczyliśmy też bohatera, na którego pojawienie się czekałem od jego cameo w pierwszym odcinku piątego sezonu. 

Emocje na twarzy Daryla kiedy było "po wszystkim" - bezcenne.

wtorek, 25 listopada 2014

Przygotowania do rozpierduchy, czyli o siódmym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Jak zapewne pamiętacie w połowie poprzedniego sezonu, w odcinku ósmym Gubernator odwalił co swoje i przegrał z kretesem bo miał czołg, a nie Daryla. W przyszłym odcinku zapowiada się ostra jazda, w której nasi bohaterowie będą chcieli odbić Beth i Carol z rąk pokręconych gliniarzy co z pewnością skończy się jatką i stratami po obu stronach. Tymczasem w tym odcinku kilku bohaterów zachowywało się mocno nieostrożnie, inni zaczęli godzić się z tym, że ich misja właśnie dobiegła końca, a nasz podejrzany duchowny zaczął coś kombinować na własną rękę i pokazał, że jednak potrafi rozprawić się z zombiakiem. 

A mógł zabić. 

sobota, 22 listopada 2014

Pijaństwo, szantaże, morderstwo i Nirvana, czyli o siódmym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Jak zapewne część widzów zauważyła, AHS Freak Show wyhamował tempo po odcinku, w którym Mordrake zabrał ze sobą Twisty'ego. Fabuła zaczęła dreptać w miejscu, postacie przemieszczać się to tu to tam, zawiązały się nowe intrygi i gdzieś zabrakło miejsca dla prawdziwego horroru. Tak przynajmniej to widzę, odcinek rozpoczyna się dokładnie tam gdzie skończył poprzedni, w domu Dandy'ego, który musi przełknąć odejście sióstr, które w tym epizodzie wróciły do cyrku dziwów. Tym samym stały się kłopotem dla Elzy, która postanowiła w pozbycie się ich wkręcić rządnego pieniędzy Stanleya. 

Jeden z najbardziej łamiących serducho momentów tego sezonu.

wtorek, 18 listopada 2014

Daryl i Carol wypalają przeszłość, czyli o szóstym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Dla niektórych był to zapewne najnudniejszy odcinek z dotychczasowych. Mało akcji, mało zombiaków, odcinek pokazujący jak Carol trafiła do szpitala i w jaki sposób Daryl w towarzystwie Noah opuścił miasto. Kilka takich "nudnawych" odcinków pojawiało się w poprzednich sezonach, ten jednak był wyjątkowy pod względem ukazania cierpienia tkwiącego w głowach bohaterów, których w tym odcinku mieliśmy właściwie trójkę, jeśli nie liczyć Tyreesea pojawiającego się w jednej z retrospekcji. A te dotyczyły niedalekiej przeszłości Carol, zanim stała się prawdziwym bad-assem. 

Carol przez lata stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Bardzo się cieszę, że powróciła.

sobota, 15 listopada 2014

Zaufanie na ostrzu noża, czyli o szóstym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Trochę się ostatnio pogmatwało w fabule "Freak Show", co nie umknęło mojej uwadze. Bliźniaczki zostały przeniesione do posiadłości pokręconej mamuśki Dandy'ego, w obozie dziwolągów podejrzenia pozbycia się ich padło na Elzę, a między fałszywą wróżką a pragnącym oglądać naszych ulubieńców w formalinie wąsaczem narasta moralny konflikt. Niby nie był to przełomowy odcinek, ale pokazał jak szybko nasi bohaterowie się zmieniają i jakie rozterki tkwią w ich głowach. 

Test zaufania nie skończył się dla Paula zbyt dobrze. 

czwartek, 13 listopada 2014

Witajcie w Tromaville, czyli 10 najbardziej charakterystycznych filmów kultowej wytwórni.

TROMA majaczy na rubieżach kina już 40 lat! Założona przez Lloyda Kaufmana i Michaela Herza  w 1974 roku wytwórnia od lat wypuszcza paskudne niskobudżetowe kino grozy, w którym pojawiały się tak kultowe postacie jak Lemmy z Motorhead, Ron Jeremy, Samuel L. Jackson i cała masa mniej lub bardziej znanych osobowości. Zapewne widzieliście choć jeden charakterystyczny dla tej stajni film nawet o tym nie wiedząc, postanowiłem Wam więc nieco przybliżyć najbardziej klasyczne produkcje kultowej dla fanów kina B przystani tandety i złego smaku. Zapnijcie pasy, przygotujcie żołądki i dajcie się porwać morzu krwi, fekaliów i smarków! 

Sponsorem dzisiejszej wycieczki jest Lloyd Kaufman (nie mylić z Melem Brooksem).

wtorek, 11 listopada 2014

W poszukiwaniu sensu i celu , czyli o piątym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

"The Walking Dead" bardzo się zmieniło od czasu pierwszego sezonu. Serial z survival horroru szybko przerodził się w dramat psychologiczny, w którym wybory bohaterów odzwierciedlają ich charaktery, sprawiają, że albo ich lubimy i utożsamiamy, albo pragniemy ich szybkiego zgonu w objęciach hordy nieumarłych. W odcinku zatytułowanym "Self Help" akcja skupia się na misji i przeszłości Abrahama. Twórcy serwują nam kilka flashbacków, w których dowiadujemy się co stało się z bliskimi rudzielca i jak poznał Eugene'a. Dla tych, którzy nie czytali komiksu zaskoczeniem powinien być finał odcinka, w którym dowiadujemy, że "misja Waszyngton" jest pozbawiona sensu. Pozwólcie jednak, że zacznę od początku. 

Smutno mi się zrobiło po zobaczeniu historii Abrahma, oj smutno. 

sobota, 8 listopada 2014

Geje, prawdziwe kobiety i niepełni mężczyźni, czyli o piątym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Jak zapewne pamiętacie homoseksualizm w drugim sezonie AHS czyli "Asylum" próbowano leczyć siłą. We Freak Show "odmieńcy seksualni" są na celowniku jeszcze bardziej niż dziwolągi, co raczej dziwić nie powinno. Tolerancja dla jakiejkolwiek inności faktycznie nie istnieje co znakomicie pokazał ostatni epizod. Do tego sieć intryg zaczyna się zagęszczać, a fikcyjne wizje mieszają się z rzeczywistością. Mam tu na myśli wizje chcącego ukatrupić wszystkie dziwolągi wąsacza, które skutecznie zaburzają odbiór odcinka. Bo na ile to co widzimy na ekranie jest jego wizją a na ile przyszłością? Na to póki co nie dostajemy odpowiedzi. 

Jimmy to jedna z moich ulubionych postaci. Porusza mnie jak bardzo cierpi z powodu śmierci Meepa.

wtorek, 4 listopada 2014

Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie, czyli o czwartym odcinku piątego sezonu "The Walking Dead" słów kilka.

Większość widzów od dłuższego czasu zastanawiała się gdzie podziała się Beth Greene. Pojawiały się drastyczne teorie, w których została spałaszowana przez kanibali mieszkających w Terminus, ewentualnie powoli rozczłonkowywana niczym Bob w ostatnim odcinku. Twórcy przewidzieli jednak dla bohaterki zupełnie inny scenariusz, który tym samym sprawił, że urocza blondyneczka stała się postacią centralną odcinka "Slabtown" (rzekłbym nawet, że Slaptown biorąc pod uwagę jak jest tam traktowana). Beth obudziła się w szpitalu, w którym jest jeden lekarz na krzyż i banda sfiksowanych policjantów z dość niemiłą babą dowodzącą grupą. Rzeczywistość ukazana w świecie TWD ponownie pokazuje nam jak bardzo apokalipsa odczłowiecza jednostkę, jak mocno wysusza z emocji i uczuć. Choć na szczęście nie do końca udaje się popsuć wszystkich. 

Czekałem na jej powrót. Twórcy nie zawiedli oczekiwań związanych z jej postacią.

sobota, 1 listopada 2014

Opowiedz mi swoją historię, czyli o czwartym odcinku American Horror Story: Freak Show słów kilka.

Druga część epizodu "Edward Mordrake" sprawiła, że dość długo zbierałem szczękę z podłogi. Na szczęście jestem już gotowy by przedstawić Wam kilka refleksji na temat tego co ostatnio widziałem na ekranie mojego telewizjera na kanale FOX Polska. Był to bardzo ważny odcinek, po którym rozgorzały gorące dyskusje na temat uśmiercenia najbardziej intrygującego bohatera serii jakim niewątpliwie jest Twisty. Cztery odcinki i tyle? Powariowali? Biorąc pod uwagę kryteria Edwarda, który początkowo miał zabrać Elzę wydaje się oczywiste, że to rozchwiany psychicznie klaun powinien dołączyć do jego trupy. Z drugiej strony czy to nie zbytnie pójście na łatwiznę i nagłe urwanie jego wątku? Biorąc pod uwagę kto przejął po nim maskę i zachowanie nie wydaje mi się, że twórcy jednak doskonale wiedzą co robią. 

Edward Mordrake bez problemu potrafi wycisnąć z naszych bohaterów najgorsze wspomnienia i zmusić ich do wyznania grzechów. Poznajemy historię Elzy, która parała się zadowalaniem erotycznych zboczeń niemieckich oficerów. Była dominantą i w pewnym sensie gwiazdą paskudnego burdelu. Jak wiadomo do takich miejsc lubią zaglądać co bardziej zwichnięte jednostki, ofiarą zwyrodnialców padła też w końcu i nasza bohaterka, którą schlano, przywiązano do łóżka wkręcono, że weźmie udział w niezłym filmie, który prawdopodobnie miał być niezłym snuffem. Pani Mars kolokwialnie mówiąc urżnięto nogi piłą mechaniczną (co tym twórcom siedzi w głowie, ja pierdolę). W całej swojej żałosności Elza dalej zachowywała się wyniośle i wcale nie była wdzięczna za uratowanie życia. Mordrake'owi nie spodobała się jej postawa i już prawie, prawie zabrał ją ze sobą. Prawie, gdyż jak wiemy usłyszał muzykę dochodzącą z obozu Twisty'ego i Dandy'ego. 

No to już wiemy kto jest największym freakiem tego sezonu. 

środa, 29 października 2014

Halloweenowe odliczanie #02 - Zestawienie najstraszniejszych zamaskowanych psychopatów.

Motyw maski w filmach sam w sobie jest bardzo ciekawy. Nie widać pod nią emocji, jeśli osoba ją nosząca nie odzywa się nie koniecznie odkryjemy jej płeć, ciężko też ocenić na oko w jakim wieku taka osoba jest. Maskę noszą osoby, które chcą nie tylko ukryć swoją tożsamość ale i ogólnie jakąś wieeeeelką tajemnicę, która wyjaśnia się (lub nie) w trakcie trwania filmu. Maski rzecz jasna polubili seryjni, psychopatyczni mordercy, o których powstawały wieloodcinkowe serie. Przed Wami zestawienie najciekawszych nosicieli masek w historii kina. Zapraszam do czytania. 

10.SMILEY (Smiley)

Pojawił się w 2012 i zrobił małe zamieszanie trailerem. Film "Smiley" miał być odświeżeniem konwencji slashera, ale gówno z tego wyszło, bo raz, że przebijała przez ten film totalna amatorszczyzna a dwa to fabuła po prostu ssała po same kule. Najbardziej irytuje mnie to, że potencjału styknęło na zajebistą maskę, która przyciągnęła do ekranu całkiem sporo osób. Także ten pan pojawia się tu jedynie ze względu na ciekawy wygląd, prosty acz sugestywny i od razu zdradzający intencje nosiciela.