SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christopher Nolan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christopher Nolan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2014

10 artystyczno-filmowych światów, których wstyd nie znać (część 1)

Dziś na blogu będzie trochę o sztuce. Niektórzy twórcy filmowi stworzyli bardzo charakterystyczne "uniwersa", w których dzieją się ich filmy. Mam tu na myśli zarówno elementy scenograficzne, kolorystyczne, powtarzające się motywy jak i powiązania między nimi, między bohaterami, rzeczy, które sprawiają, że kiedy oglądacie kolejny film danego twórcy to wydają Wam się w jakimś stopniu znajome. Także pozwolę sobie przyjrzeć się kilku indywidualistom, którym udało się zmajstrować wspaniałe, odrębne światy często nie tak wcale dalekie od naszego. 

SURREALISTYCZNE ŚMIETNISKO JANA SVANKMAJERA

Sztandarowe przykłady: Spiskowcy rozkoszy, Mały Otik, Szaleni. Wystarczy sięgnąć po dowolny film lub animację by stwierdzić, że reżyser ten równo pod kopułą nie ma, a dzięki niemu powiedzonko "czeski film - nikt nic nie wie" wciąż ma rację bytu. Jego dzieła, szczególnie te animowane cechuje wizualny brud i brzydota, na moje oko mógłby być twórcą teledysków Toola, byłyby jeszcze mroczniejsze. 

niedziela, 9 listopada 2014

ZRYTE RECENZJE VOL.5: Kosmiczno-fizyczno-uczuciowy mindfuck, czyli o filmie "Interstellar" słów kilka.

Christopher Nolan lubi przesadę, przepych i patos, tym razem trzy razy "p" zastosował bez umiaru serwując niemal trzygodzinną podróż przez Symbole, Zjawiska, Uczucia, Wymiary, Grawitację i Czas, przede wszystkim Czas. Zaznaczę od razu, że po obejrzeniu tego filmu widzowie podzielą się na kilka obozów, w pierwszym będą znajdować się będą Ci, którzy zarzucą nowemu dziełu twórcy trylogii Batmana płytkość, przewidywalność i manieryczność, w drugim zachwyceni formą i efektami specjalnymi nie do końca przekonani co do treści filmu, ale nie krytykujący go jakoś zawzięcie, w trzecim zaś Ci, którzy łykną całość bez popity i uznają "Interstellar" za jeden z najlepszych filmów w tym roku. Jako, że nalezę do osób świadomie dających się wciągnąć w filmowe banały, lubiącą zwykła, trafiającą do szarego odbiorcy symbolikę, wydaję się najbardziej pasować do grupy trzeciej, choć pewne wady rzecz jasna zauważyłem. Jednego jestem pewien na 100 procent - warto się udać do kina by wyrobić sobie własne zdanie i zobaczyć ogrom pracy włożony w produkcję. Pod względem wykonawczym to prawdziwy sztos. 

"Interstellar" to wizualny sztos. Dla jednych piękne widoki będą jedynie maskowaniem "banalnej" fabuły, dla innych uzupełnieniem manifestem nolanowskiej wyobraźni i geniuszu.