Jak często oglądacie filmy tak złe, że aż dobre? Wiecie, takie co to nie mają nie wiadomo jak złej fabuły, ale wykonanie daje wiele do życzenia, aktorzy momentami perfidnie udają, że grają, a film jako całość nie ma zbyt dużej wartości lecz bawi w zaskakująco przyjemny sposób? Taki jest właśnie wchodzący do kin "Gość", który trąci po części tanim kinem sensacyjnym, niezbyt ambitnym thrillerem i w tym przypadku nawet nieco grindhousem. A jednak jest w tej halloweenowej propozycji coś wciągającego i ujmującego. Film nie dość, że wchodzi do kin 31.10 to jeszcze na ekranie zobaczycie zawzięte wydrążanie dyni, i finałową sekwencję dziejącą się przed dyskoteką z okazji wiadomego "święta".
David nie jest Davidem, nie jest też do końca człowiekiem. Jest za to intrygującym, dziwnym typem.
