Tak sobie pomyślałem, że zanim zaproponuję Wam listę najgorszych polskich filmów warto byłoby się przyjrzeć co niektórym aktorom babrającym się w nich po uszy. Są praktycznie wszędzie, co jakiś czas o nich słyszycie, ich nazwiska padają w kontekście najgorszych, najbardziej oklepanych polskich filmów, chujowych reklam i tego typu szajsu. Są niczym świąteczna reklama z Eweliną Lisowską: za pierwszym razem gdy ich ujrzymy mamy na nich wywalone, za drugim staramy się ignorować, za trzecim obiecujemy sobie mieć ich w dupie, za piętnastym nasza irytacja zaczyna niebezpiecznie eskalować, za trzydziestym tak bardzo, bardzo pragniemy by ktoś zaczął w nich ciskać kamieniami. Ciekaw jestem w jakim stopniu zgodzicie się z moim wyborem! Zapraszam do czytania!
MIEJSCE 10: Tomasz Kot. Widać jak bardzo trwonią twórcy polskich filmów jego potencjał. Widać po fenomenalnej roli w Bogach, bardzo dobrym występie w Skazanym na bluesa czy ciekawym Erratum. Marnuje się i wpienia w przechujowych do bólu produkcjach pokroju Wyjazd integracyjny, Ciacho, To nie tak jak myślisz kotku czy Wojna żeńsko-męska. No ale cóż pewnie nieliche pieniążki proponują za występy w tych gniotach to i gra. Ale złym aktorem go nazwać nie można, irytującym, jak najbardziej.

