Zacznę od tego, że nie zamierzam się zastanawiać nad wiarygodnością przedstawionych w filmie sytuacji. Nie znam się na hakerstwie, nie będę poddawać autentyczności sposobów jakie stosowali bohaterowie "Who Am I" do włamywania się do sieci i odwalania tych wszystkich zabawnych akcji. Od tego są specjaliści, którzy znają się na tym lepiej i za pewne w zależności od ich punktu widzenia będą obniżać lub podwyższać ocenę dzieła producentów "Życia na podsłuchu". Opowiem Wam za to jak się bawiłem obserwując nawiązania do klasycznych już filmów i podpowiem czy cała historia ma ręce i nogi i czy warto się udać do kina. W końcu o "Whiplashu", "Birdmanie" czy "Grze tajemnic" wszyscy już wiedzą bo to wielkie produkcje, a o "Who Am I" mało kto jeszcze słyszał, mimo, że polska premiera była 9 stycznia. Biorąc pod uwagę, że to film, który z miejsca trafił do kin studyjnych tym bardziej warto bym o nim napisał, także zapraszam do czytania!
Benjamin jest symbolem człowieka - ducha, tak w realu jak i w sieci. Film "podpowiada" nam odwieczną prawdę, że w sieci nikt nie jest anonimowy, w pełni bezpieczny i co najbardziej przerażające przez nikogo niepożądanego nieobserwowany.
