SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE

Ładowanie...

czwartek, 24 lipca 2014

5 ZRYTYCH TELEDYSKÓW VOL.6: Deftones

Dziś będzie mały przegląd najdziwniejszych, najbardziej poruszających wyobraźnię teledysków moich ukochanych chłopaków z Deftones. Zespołu dla mnie obecnie chyba nawet ważniejszego niż Tool, tworzącego niesamowicie seksowną muzykę (drugim tak działającym zespołem jest chyba jedynie Depeche Mode). Także panowie, jeśli chcecie rozpalić panie to nie ma lepszych kapel na tym łez padole moim skromnym zdaniem. Zapraszam do czytania i słuchania! 

P.S: Jeśli jeszcze nie zajrzeliście na mojego drugiego bloga, to śmiało, zapraszam na: 
http://stanleyowy.blogspot.com jeśli Wam się spodoba to lajka możecie zostawić tu:
https://www.facebook.com/Stanleyfkrbzm?ref_type=bookmark

wtorek, 22 lipca 2014

Sagala w maszynie zmian czyli WOW, mieliśmy zajefajne dzieciństwo.

Kiedy w 2003 roku ukazała się seria "Magiczne drzewo" w wielu serduchach coś się mogło nostalgicznie zagotować. Fakt, że po roku 2000 powstała seria utrzymana w "polskim" klimacie efektów specjalnych, pełna nienachalnych morałów i rozbudzających wyobraźnię przygód był znamienny. Pewna era polskich seriali dla dzieci skończyła się w latach 90, a "Magiczne drzewo" było jedynie westchnięciem za znakomitymi produkcjami dla najmłodszych, które oglądaliśmy z wypiekami na twarzy przecież nie sto lat wstecz. Problem w tym, że po "Słonecznej włóczni" poczciwe serie ugryzła nowoczesność, dzieciaki zaczynały się już jarać czymś innym. Przed Wami zestawienie seriali, za którymi tęsknimy, które mogą nam się wydawać śmieszne, toporne i banalne, a kiedyś przyprawiały o dreszcz podniecenia. Zapraszam do czytania!

P.S: Jak chcecie śledzić moją "pozafilmową" twórczość to bijajcie pod: 
http://stanleyowy.blogspot.com oraz na fanpage: 

TAJEMNICA SAGALI (1996). Woooooo jaka to była podjarka, jak się każdy odcinek oglądało i czekało się na te tajemnicze moce kamienia. Wspaniała muzyka, świetny opening, Jarpen, który zmieniał się w zwierzęta (animag!) no i każdy odcinek w sumie z innej parafii. Raz było mrocznie, raz zabawnie,  zawsze ciekawie, nie odnotowałem słabego odcinka. Bardzo oryginalna historia, którą chętnie obejrzałbym sobie i dziś. 

sobota, 19 lipca 2014

10 razy zryte kino po fińsku.

Mimo, że Finlandia oficjalnie do Skandynawii nie należy, to jednak twórcy Festiwalu Filmów Skandynawskich pozwolili sobie nagiąć wielką trójcę i wyświetlać także kino z krainy Muminków. Zakładam, że zbyt wielu fińskich produkcji nie znacie, więc ten przewodnik powinien Wam się przydać i rzucić nieco światła na to co tam kręcą. Maniaków mojej pisaniny zapraszam też na mój nowy osobisty blog http://stanleyowy.blogspot.com i jego nowo powstały fanpage:
 https://www.facebook.com/Stanleyfkrbzm?ref_type=bookmark A teraz śmigamy do Finlandii! 


IRON SKY (2012, reż. Timo Vuorensola). Ten film narodził się w internecie i dzięki wsparciu internautów powstał. Pomysł na fabułę zaskakujący, choć wykonanie i dzieło jako całość najwyższych lotów nie jest. Wychodzi na to, że na księżycu jest baza, w której siedzą naziści, który podczas wojny przenieśli się na naszego satelitę. I po latach postanawiają powrócić na ziemię i ją podbić! No propsy za wyobraźnię! Ponoć ma powstać druga część! Dodam jedynie, że udało się do obsady wcisnąć Udo Kiera, a za muzykę odpowiada Laibach. Ogarnijcie ten szajs!

środa, 16 lipca 2014

10 razy zryte kino po norwesku.

Minął rok odkąd ruszyłem z FKRBZM, moją pisaniną czy to na blogu czy na fanpage zainteresowało się ponad 25 tysięcy osób, pomysłów na artykuły jest coraz więcej, wszystko kręci się jak należy. I tak sobie myślę, że jak się człowiek uprze to może działać cyklicznie i robić coraz ciekawsze rzeczy. Banał, ale to już przecież 14. Festiwal Filmów Skandynawskich. Od 14 lat ekipa z Darłowa edukuje pod kątem znajomości kina skandynawskiego. To bardzo miłe, że do mnie napisali, kto wie kiedy popełniłbym artykuły o Bergmanie i Von Trierze gdyby nie oni. Także kino szwedzkie i duńskie mamy tymczasowo za sobą. Przed nami wycieczka do Norwegii (Soniu, pozdrawiam, już niedługo tam będziesz) a następnie do Finlandii. Czas goni, festiwal zaczyna się już 21 lipca i trwa do 27 tego samego miesiąca. Także zapraszam do krainy black metalu, płonących kościołów i znakomitych, pokręconych filmów. 

ZOMBIE SS (Død snø, 2009, reż. Tommy Wirkola). Pastisz, czarny humor, groteska. Zombie naziści. Grupka młodych w pewnej podejrzanej chałupce znajduje złoto nazistów i tym samym budzi ich martwe ciała, które za specjalnie nie myślą, za to zgrabnie pozbywają się naszych milusińskich. W tym roku w styczniu ukazała się druga jeszcze bardziej absurdalna część. Przyznam, że bardzo mi się ta abstrakcja podobała. Może nie jest to poziom "Domu w głębi lasu" ale i tak jest super! 

poniedziałek, 14 lipca 2014

5 ZRYTYCH TELEDYSKÓW VOL.5: Slipknot

Ponoć zamaskowani panowie prawie skończyli nagrywanie krążka numer pięć. W oczekiwaniu na nowe wydawnictwo, wdzianka i ukazaniu światu nowego składu postanowiłem podsumować dotychczasową działalność teledyskową dziewięciu wspaniałych. Także wszystkie maggotsy się powinny u cieszyć, a hejterzy dupa cicho. Zapraszam do czytania! 

niedziela, 13 lipca 2014

10 razy zryte kino po duńsku.

To już czwarty artykuł z okazji 14. Festiwalu Filmów Skandynawskich. Czytaliście więc już o Bergmanie, zrytym kinie po szwedzku i dorobku Larsa Von Triera, który z oczywistego powodu się w tym zestawie już nie pojawi. Przed Wami więc 10 perełek duńskiej kinematografii, im bardziej zrytej tym lepszej! Zapraszam do czytania! 

JABŁKA ADAMA (Adams æbler, 2005, reż. Anders Thomas Jensen). Czarny jak smoła humor, znak rozpoznawczy kina duńskiego pod postacią Madsa M. i historia opowiedziana z mądrym pozytywnym morałem. Zawsze można się zmienić, zawsze można znaleźć coś o co chce się walczyć. Nielicho nagradzany i kultowy wśród czytelników FKRBZM. Nie mogło go tu zabraknąć. 

czwartek, 10 lipca 2014

10 razy gwałt na ekranie, czyli o ofiarach, sprawcach i konsekwencjach słów kilka [SPOJLERY]

Wczorajsza gorąca dyskusja na fanpage na temat tak zwanych granic dobrego smaku i żartowania z gwałtu sprowokowała mnie do podjęcia tego ciężkiego i spychanego na margines kina tematu. Bo o gwałcie to się mówić nie powinno a tym bardziej pokazywać bo jeszcze wyjdzie na to, że twórca gloryfikuje i czerpie przyjemność z pokazywania go na ekranie. Można wiele o mnie powiedzieć, że dupek, że banuje jak mu się podoba, że prywatą bloga zalewa (pomijam fakt, że nikomu nic do tego - za blogiem stoi osoba, jej charakter i poglądy więc za przeproszeniem w nosie mam to co inni myślą). Ale o seksizm się posądzić nie dam. Dlatego przed Wami lista po części moich ulubionych, a po części po prostu porypanych filmów poruszających tematykę gwałtu na ekranie. "Ulubionych"... Jak to okropnie zabrzmiało... 

ŹRÓDŁO (Jungfrukällan, 1960, reż. Ingmar Bergman). Gdyby nie ten film gatunek rape and revenge z pewnością by nie powstał. Straszliwa zemsta ojca na gwałcicielach i mordercach jego córki, który nieświadomie trafiają pod strzechy jego domostwa. Tytuł filmu można więc po latach interpretować dwojako: jako opowieść o genezie zła i inspirację do powstania nowego podgatunku.