"They're screwing with the wrong people" - było to ostatnie zdanie jakie wypowiedział Rick Grimes w finałowym odcinku sezonu czwartego "The Walking Dead". Część widzów była bardzo rozczarowana urwaniem fabuły w takim miejscu. Zarówno osoby zaznajomione z komiksowym pierwowzorem jaki i skupiający się tylko na ekranowych przygodach szeryfa i spółki zostali pozostawieni z masą pytań i niedopowiedzeń. Dopiero zapowiadający piąty sezon trailer uświadomił nam, że emocji i akcji nie zabraknie, że bohaterowie przestaną się tak szwendać bez celu. No i Beth wcale nie skończyła jako karma dla mieszkańców Terminusa za co chwała twórcom, bo wygląda na to, że trafiła do bardzo ciekawej lokacji z pokręconymi ludźmi na pokładzie. Napięcie towarzyszące premierze najnowszego odcinka było podsycane przez spekulacje w stacjach telewizyjnych, witrynach internetowych i prężnie działających fanpejdżach, w tym bardzo dobremu polskiemu Żywe trupy - The Walking Dead Poland. W końcu i mi udało się obejrzeć nowy odcinek niedługo po premierze. Zebranie szczęki z podłogi zajęło mi ładnych paręnaście minut. Za przeproszeniem, takiego rozpierdolu na "dzień dobry" ten serial nam jeszcze nie zaserwował.
Zdążyłem się mocno stęsknić za Rickiem i spółką, choć mam świadomość, że ktokolwiek z nich może zginąć w każdej chwili.
