Jak wiadomo dziś noc Oscarowa, którą prawdopodobnie spędzicie ze mną lub innym lubianym pismakiem śledząc jednocześnie galę w internecie bądź w telewizji jednocześnie zerkając na statusy na FB. Ze mną możecie spędzić tych kilka nocnych godzin dokładnie pod tym linkiem: https://www.facebook.com/events/702746489838827/?fref=ts
Tymczasem wypadałoby skrobnąć słów kilka o paniach, które na Złotego Koleżkę zasłużyły a jeszcze nie miały okazji go przytulić. Tak jak poprzednio, w części o panach nie będę wymieniać tylko filmów kiedykolwiek nominowanych, o nie, to będą po prostu dzieła za które ja przyznałbym tym jakże utalentowanym aktorkom nagrodę, która należy im się jak psu buda. Także zapraszam do skonfrontowania się dyszką pań moim zdaniem srogo pomijanym przez lata przez Akademię.
10. AMY ADAMS
STATUETKĘ POWINNA DOSTAĆ ZA: Wątpliwość (2008), Fighter (2010), American Hustle (2013). Ta pani rozpoczęła swoją karierę pod koniec lat 90, a szerzej została zauważona przy okazji "Zaczarowanej" z 2007 roku. Hollywood szybko zauważyło talent tej naturalnie rudej istoty i trzeba przyznać, że każdą swoją kreacją pnie się o szczebelek wyżej i ma swój fach znakomicie opanowany. Póki co na koncie dwa Złote Globy i cztery dyszki na karku. Ma jeszcze czas i na pewno nie raz nas zaskoczy.

