Dziesięć lat to i dużo i mało. Zależy bowiem w jakim kontekście. W dzisiejszych czasach sztuka szybko traci na wartości, a kiedy przychodzi co do czego i wypada podsumować rok okazuje się, że pewne wartościowe rzeczy wyleciały z pamięci, albo okazały się młodsze/starsze* (*niepotrzebne skreślić) niż są. W 2005 roku byłem pacholęciem obchodzącym pierwszego grudnia 16 lat. O tym, że kiedyś będę prowadzić filmowego bloga nawet nie myślałem, ba, nie miałem nawet profilu na Facebooku, a wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż teraz. Kiedy zrobiłem małe rozeznanie okazało się, że w kinie A.D. 2005 działo się całkiem dużo i ciekawie, zapraszam Was więc na przegląd tego co mogło być dla Was najistotniejsze.
BATMAN - POCZĄTEK (Batman Begins, reż. Christopher Nolan). Pierwsza część trylogii Mrocznego Rycerza pokazała nam jego o wiele mroczniejszą stronę, na moje oko działa Nolana są bardziej ludzkie, choć naładowane dobijającym do granic możliwości patosem. Christian Bale przekonał do siebie zarówno fanów komiksu jak i krytyków i zwolenników wizji Burtona. Dopiero kilka lat później mieliśmy się przekonać, że Heath Ledger jest totalnie fantastycznym aktorem, który zapewnił sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. Póki co cieszyliśmy się z nowej udanej wizji i zacieraliśmy rączki w oczekiwaniu na więcej. Wcześniejszym dokonaniem Nolana była Bezsenność z 2002 roku, natomiast już rok później ukazał się błyskotliwy i oszukujący widza Prestiż.

