Chyba jesteśmy najbardziej marudnym krajem na tej planecie. Narzekamy na wszystko, mało co nas cieszy i tylko czekamy by komuś słowem bądź czynem przypierdolić. Jesteśmy pozornie pobożni, a za plecami to plujemy na wszystko i wszystkich bo przecież ksiądz i tak odpuści. Rząd dyma nas z kasy, duchowni dymają dzieci, radio dyma nas z dobrej muzyki i wszystko jest takie szare bure i do dupy, że nawet się nie chce wstać z kanapy i żył sobie podciąć (chociażby dlatego, że byłoby to zbyt emo). Wszystkie zjawiska przychodzą do nas z opóźnieniem, tym którym się w miarę dobrze powodzi dzieciaki wyrastają w zapatrzonych w Juesesj hipsterków szczycących się kubkiem ze Starbucks. Jesteśmy niczym najbardziej zacofany kraj afrykański w środku Europy i jara nas Polaczków wszystko co w innych krajach uchodzi za całkowicie normalne. Piszę te słowa, a przecież odbiorcy mojego bloga to osoby, które niewiele z tym wizerunkiem mają wspólnego więc gdzieś tu musi tkwić jakiś błąd w wizerunku mieszkańca naszego kraju.